Najpierw PolskaTen blog znajduje się w serwisie niepodległy.pl
Dowiedz się więcej.
 

« niepodległy.pl
 strona główna działy tagi o autorze szukaj 
Idee2020.12.23 19:19

Fałszywy synkretyzm pojęciowy a atak na katolicyzm

 
 

Podstawowe rozróżnienie na którym stoi ludzka natura dotyczy ludzi dobrych i złych. Jako dzieci Boże uważamy się za dobrych, rozumiemy potrzebę dobra jako stabilizatora naszego życia, oraz potrzebę otaczania się ludźmi dobrymi.


 

Dobro to idea ludzka i jak każda z nich wymaga więcej dawania z siebie jak oczekiwania od innych.

- To jest niezbędne dla stabilizacji tak co do zaspokajania naszych potrzeb bytowych ze względu na nieprzewidywalne niedostatki powodowane przez zjawisko entropii,

- jak ze względu na grożące problemy z władzami, z powodu zdarzającego zjawisko ich wyobcowania, czyli alienacji, a więc i konieczność posiadania rezerw i wysokiej zgodności moralnej na rzecz walki o powrót normalności i moralnego ładu.

 

Nie wszystkim odpowiada życie według standardów ideowych, wolą szukać dróg do swoich celów na skróty, dróg oszukańczych, aspołecznych i niemoralnych. - Tacy często używają swojej inteligencji żeby zwodzić innych, zwłaszcza przez zacieranie granic dobra i zła i przekonywania do tego zwodzonych że to nieważne, a nawet jak ważne to korzyści typu korupcyjnego mogą zmienić osąd ich sumienia.

 Na zacieraniu granic dobra i zła stoją ostatnio zwłaszcza dwie ideologie – komunizmu i tolerancjonizmu, a w tle jeszcze trzecia - satanizm od którego się obie wywodzą.

I tak ideologia tolerancjonizmu (powiązana z ideologiami poprawności politycznej i liberalizmu – oboma też wywodzonymi z ideologii satanizmu) twierdzi że wszystkim należy się dar tolerancji (co ciekawe to już są w tym zbrodnie uzurpacji i wymuszenia, bo ona nie jest darem, a łaską (w wyłącznej, suwerennej, dobrej i wolnej woli łaskawcy).

- Nadto jest to i wbrew logice, bo podstawowy warunek tolerancji to nieszkodliwość tolerowanych dla tolerujących, a w szczególności zgodne rozumienie i praktykowanie życia społecznego, a więc i politycznego według rozumienia dobra tak przez tolerowanych, jak i tolerujących, gdy w przypadku tolerancji złych przez dobrych (zwykle można też mówić dzieci diabła przez dzieci Boże) ta szkodliwość dla dobrych jest.

- Mało tego, bo nawet trzeba tu mówić o uprzywilejowaniu tych złych a o zwrotnej dyskryminacji tych co tymi przywilejami nie są objęci (a więc dyskryminacja tych dobrych).

 Normalnie tolerancja to jest łaską (jest więc z warunkami i z możliwością jej wycofania w każdej chwili, i tolerowany musi zmierzać do celu łaski, a więc i mieć wymaganą wobec niego postawę służebności.

- Jednak w rozumieniu ideologii tolerancjonizmu jest przeciwnie – tutaj tolerancja jest i darem i czymś należnym i prawem traktowanym jak nabyte. – A mimo to, z niewiadomych powodów nazywane jest to tolerancją, i to jeszcze traktowane jest jako „wartość unijna”. Tu idiotyzmem to chyba tylko kryterium importowe w postaci krzywizny banana to przebija).

Chyba o to tu chodzi żeby w cieniu tego idiotyzmu ukryć to manipulatorskie, satanistyczne twierdzenie, że „wszyscy są dobrzy”.

- A jest co ukrywać, bo ten  fałszywy synkretyzm dobra i zła pod jakoby nową dobrą jakość (której oczywiście nie będzie, ale jednak pod faktyczny zamiar osiągania nienależnych korzyści czyimś kosztem przez tych „tolerowanych”, a w tle i tych, którzy im tą tolerancję załatwili od strony ideologicznej, oraz prawno-administracyjnej) ma wyraźny wymiar zbrodni korupcji.

– Podobnie i ideologia komunizmu która to nawet obiecuje niebo „dla wszystkich” (a więc tak dobrych jak złych), a na ziemi zaspokojenie „każdemu jego wszystkich potrzeb”.

Mimo idiotyzmu takich obietnic (idiotyzmu chyba wykrywalnego i przez rozgarniętych przedszkolaków, bo przecież nawet zabawki są niepodzielne, więc i „potrzeby” sa sprzeczne a więc niezaspokajalne) komunizm wciąż ma licznych zwolenników, podobnie i socjalizm, tylko że ten to się nie kryje z „socjalem”. „kiełbasą wyborczą”, więc chociaż socjalizm to też ustrój zbrodniczy, to chociaż amatorzy grillowania mają chwilę frajdy.

W każdym razie obie te ideologie stoją na fałszywym synkretyźmie pojęć dobra i zła. – Fałszywym bo zawierającym sprzeczność wewnętrzną, więc w żaden sposób nie powstanie nowa wspólna jakość.

 

Zasada fałszywego synkretyzmu pojęciowego, w tym równouprawnienie dobrych i złych podlega i pod prawo Mikołaja Kopernika, i pod prawo profesora Konecznego, i pod zasadę bierności dobrych wobec zła (od których zaczynałem poprzednią notkę „Lekarz”).

Głupota ludzka, która te zasady lekceważy jednak nie ma granic. Ludzie nie podejmują obrony koniecznej gdy jeszcze mogą to zrobić stosunkowo niewielkim kosztem, podczas gdy później ten koszt już tylko rośnie bo źli obrastają w bezkarność, środki na korupcję, w zwolenników mających wpływy i naśladowców, a nawet we wpływy natury mafijnej na ludzi władz państwowych, sądy i partie zwane politycznymi, a nawet sami stają się władzą zdolną terroryzować społeczności.

- Ludzie uważający się za dobrych, ale głupi nawet próbują urządzać się „tam, gdzie słońce nie dochodzi” licząc że przedekują aż inni za nich podejmą trud ofiar i poświęceń, czy  aktów bohaterstwa i męczeństwa (choćby po to aby duch w narodzie nie upadł, aby przyszło pokolenia miały kompas moralny i nie dały się zdemoralizować), a oni wtedy wrócą do normalnego życia.

Tacy jednak srogo się zawiodą bo kiedy agresorzy są szowinistami, to prawdopodobnie spotka i dekowników i ich potomstwo los ofiar ludobójstwa i depopulacji, a tylko z rzadka los wywłaszczonych ze wszystkiego niewolników traktowanych jak rzeczy.

- Bez walki we wszystkich tych przypadkach te zrównania sprzeczności, te połączenia sztucznego a wymuszone skutkują tym, że gorsze, podłe, czy niższe zwycięży nad tym wyższym, szlachetnym, czy lepszym – ogólnie mówiąc - zło zwycięży.

Wtedy zło rośnie w siłę, rośnie i niemoralność będąca jego źródłem, a więc i zbrodnie są coraz większe.

Czasami ktoś silniejszy (z zasady gorszy) go pokona, a wtedy z kolei jego jako to gorsze zło trudno będzie pokonać.

– W końcu „przebiera się miarka” i Bóg jakoś interweniuje, albo „zło się wyźli”  i samo siebie zniszczy wewnętrznymi sprzecznościami, a wszystko co stworzy na fałszywych fundamentach się rozpada.

 

Jest wielką manipulacją żeby łączyć ze sobą sprzeczności i twierdzić że wyjdzie z tego jakiś zgodny byt synkretyczny.

Tego typu fałszywym bytem synkretycznym jest termin „żydo-katolik”.

– Jest w nim zawarte oszustwo aby na to konto niszczyć katolików (jako tych „złych”), a po to żeby na tych „dobrych” awansowali żydzi.  

A czemu? – A bo równolegle jest nam wmawiane iż synkretyzm pojęciowy w zbitce „Polak-katolik” jest fałszywy (czyli że Polak jest dobry, ale katolik zły)

– A niby czemu? – Aaaa ... booo ...bo „żydo-katolik” (i emocje i lamenty pod niebiosa: o „święta Artemida Efeska”... bo „katolik”.

- I wychodzi że katolik już nie jest dobry, bo „już się zdążył pobrudzić od złego żyda”, i to bez winy, a jedynie za pomocą manipulacji mentalnej tych co wyprodukowali jakoby synkretyczną zbitkę „żydo-katolik”.

– A więc „masło jest maślane”, czy „w koło Macieju”. – A czemu? – A bo „talmud” tak postanowił, a postanowił, bo ... „tak to się daje interpretować”. Owszem, daje, ale fałszywie.

 

To dokładnie to samo co stwierdzić że „idea i ideologia to jedno” (To też byłaby taka „synkretyczna” zbitka „idea-ideologia” i  dowód na to można by przedstawić w postaci: ideologia to idea + logika.

– A jak niby tak, to jakaż to logika? – Przecież nie była by to logika uzasadniająca ideę, a wywód pozornie logiczny będący zniekształceniem idei na rzecz uzyskania jakiejś krótkowzrocznej interesowności, czy oparty o jakiś fałsz, jakieś oszustwo, czy zwiedzenia, jakąś utopię, które na pewno do dobrego końca nie doprowadzą, nawet mimo dobrych checi osób zaangażowanych.

– Utopii, która by nawet była ciekawą bajką, tyle że w życiu realnym jest mrzonką gdyż stoi i na kłamstwie i na braku podstaw duchowych, a za nimi i materialnych – bo zawiera sprzeczność wewnętrzną, a przez to nigdy nie jest w stanie zostać zrealizowaną).

- Przecież tam gdzie jest sprzeczność wewnętrzna, logika nigdy nie doprowadzi od przyczyny do skutku, a będzie tylko kręcenie się w kółko (typu „Czemu jesteś głupi? – Bom biedny. – A czemu jesteś biedny, bom głupi”). W rezultacie będzie i gigantyczne marnotrawstwo i nieodpowiedzialność (bo można się chować za anonimowością w kolektywie, bo utopijny cel miałby wynagrodzić wszystko i spłacić wszelkie długi), a w końcu totalna autodestrukcja.

W efekcie zawsze się okaże że ideologia to przeciwieństwo idei, a więc i zbitka buduje fałszywy synkretyzm.

 

Odmianą i uzupełnieniem do manipulacji przez synkretyzm fałszywy przeciwieństw jest termin „zło absolutne”.

To też synkretyzm fałszywy, przy czym to co ma być złe jest złem absolutnym niezależnie od tego czy jest dobrem czy złem faktycznym, ale to co ma być w efekcie manipulacji uznane za dobre jest oficjalnie „mniejszym złem” jak „zło absolutne”.

- Jednak faktycznie jest ono złem dowolnym i nie dość że bezkarnym, to nawet oficjalnie nagradzanym, przy czym o tym co jest czym i tak do końca, a raczej bez końca decydują (jednych demonizując a drugich wybielając medialnie według „swojej mądrości etapu”) manipulatorzy.

 

Nie brakuje pewnie i od parudziesięciu lat fałszywych „synkretyków” propagatorów fałszywego pojęcia „żydokatolicyzm”, czy „żydochrześcijaństwo”. – Jest i jeden na Neon24. Ostatnio napisał że chce „odrzucenia z naszej kultury wszystkiego co żydowskie”.  

- Warto zauważyć, że tym  sposobem kieruje uwagę na „mitycznego żyda – uosobienie zła absolutnego” jakby to że go odrzucimy miało nam wystarczyć.

Nie! - Nie wystarczy, bo jest tu wielkie – POGAŃSKIEJ NATURY - oszustwo. – Zwalczanie zła gorszym złem.

 - Tą drogą nic złego się  nie da zwalczyć a można tylko w miejsce zła istniejącego wprowadzi gorsze zło. Prawdziwa droga rozwiązania problemu to droga Jezusowa: „Nie daj się zwyciężyć złu ale zło dobrem zwyciężaj”.

„Synkretyk” jest tutaj nie tylko za tym żeby sprowadzać na Polaków „gorsze zło”, ale fałszywie wskazując, że wina tu jest po stronie Polaków, którzy jakoby mieli się poprawiać, faktycznie odwraca uwagę od żydów.

 

A tu jest już jak z przypadkiem opisywanym przez Jezusa w przypowieści o wypędzeniu demona. Demon został wypędzony, gdzieś tam się włóczył, ale zajrzał tam skąd został wypędzony i zastał miejsce pięknie wysprzątane. Zaprosił więc kilku podobnych sobie i powrócił, a los tej osoby która złego ducha już się pozbyła stał się gorszy jak wcześniej.

Inaczej mówiąc, to czyż ci żydzi tak łatwo odpuszczą, czyż porzucą ziemię „skąd nasz ród”?

– Otóż jeżeli są źli, to nie porzucą, a będą jak te demony.

A co to znaczy? – A to iż pan fałszywy synkretyk tu walczy o to żeby oni mogli tu się zjawić w większej sile jak dotąd!

Chyba nie ma innego wytłumaczenia dla jego nie tylko antykatolickiej, ale i antypolskiej działalności . Twierdzi np, że „Jak długo Polak będzie Polakatolikiem tak długo będzie dostawał po dupie”.

- Przecież jest odwrotnie – Dokąd polskość i katolicyzm (oczywiście ten prawdziwy – bez zanieczyszczeń „okołosoborowych”) będą trwały w zgodzie, silniejsza będzie i polskość i Polska, i ład życia społecznego i system prawny, gdyż tak polski system wartości jak katolicki są zbieżne i uznają priorytet ludzkiego systemu wartości.

Oznacza to że zwalczając katolicyzm „synkretycy” szkodzą pośrednio i idei polskości.

– Mało tego – również ideom ludzkości i człowieczeństwa jako takiego, a więc tu już jego cel jest zbieżny z globalnym celem celem ideologii satanizmu, w tym z celami komunistów i syjonistów.

 

Fałszywy synkretyk niby chce zwalczać, ale faktycznie promuje „wszystko co żydowskie”.  

W poprzedniej notce piszę, że nie wystarczy wyrzucić z siebie „wszystko co chore” żeby być zdrowym. Zresztą właściwie to o tym była ta notka. - Nie wystarczy – bo nie z każdej opresji da się wychodzić o własnych siłach. – W szczególności zdrowie po jego utracie musi nam przynieść ktoś z zewnątrz.

– Ponadto zdrowie dotyczy wszystkich wymiarów człowieczeństwa – nie tylko spraw cielesnych, ale i duszy i ducha. Nie ma np. sensu ratowanie zdrowia ciała kosztem uszczerbku na duszy, a więc i na funkcjach społecznych już sprawowanych, na życiu w przyszłości, i na życiu wiecznym.

 

Nie wystarczy też wyrzucić z siebie „wszystko co żydowskie” żeby być Polakiem.  Przecież można być np. Czechem, czy Indianinem. Polacy są Polakami mimo tego że żydzi są żydami.

Kiedy obie strony uczciwie trwają w swojej tożsamości narodowej, a więc stojącej na spójnym systemie wartości i z priorytetem zgodnie rozumianych ideowych wartości ludzkich, to i ich relacje są ideowe, a więc nawet jak ich kultury się przenikają to ku ubogaceniu wzajemnemu.

Nie ma sensu się wyzbywać tego co dało się zaadaptować jako zgodne z całym naszym systemem wartości.

- Co innego gdy tej spójności nie ma, a co jakimś podstępem w naszym kręgu kulturowym się znalazło np. jakieś elementy „prawa talmudycznego” w naszym systemie prawnym – tego rzeczywiście trzeba się pozbywać jak najszybciej, bo to jest tak sprzeczne że skutkuje dalszą zgnilizną.

Jednak nawet jeżeli żydzi wchodzą z nieuczciwymi intencjami, czy złym rozumieniem narodu i człowieczeństwa, to to wezwanie aby „wyrzucić z siebie „wszystko co żydowskie” „żeby być Polakiem” jest niczym innym jak prowokacją żeby odpowiedzieć szowinizmem na szowinizm, a więc jest też odpowiedzią „złem na zło”. – I to aby to było skuteczne, to jeszcze „złem większym”, czy „gorszym”.

Owszem, na szowinizm trzeba odpowiedzieć, ale nie szowinizmem a obroną konieczną. Również nigdy kompromisem, nigdy ustępstwem, bo wezmą jak należne i zażądają reszty, i jeszcze obłożą długiem, i to niespłacalnym, bo niby z czego wtedy?

- Nigdy też nie da się odeprzeć szowinistów z pomocą sojusznika niemoralnego, a mocniejszego, bo ten owszem, pomoże, ale już zostanie, a będzie gorszym jak ten co się dał pokonać czy wystraszył i odstąpił.

Przed II wojna ZSRR chciał przejść przez polskie terytorium na pomoc Czechom. Dowództwo zachowało dość trzeźwości żeby odmówić. Teraz Duda nie dość że sam prosił o okupanta, to jeszcze mu płaci. Podobnie i z tymi co po 89-tym poprosili o pomoc ekonomiczna i gospodarczą. Teraz nie ma ani gospodarki ani banków żeby spłacać długi, a nawet owemu bankowi trzeba płacić.

 

Narody dobrze rozumiane kierują się swoją miłością narodu jako ideą. To nie ideologie, nastawione zawsze wojowniczo i agresywnie do innych narodów, i jeżeli „mające zdolność koalicyjną” to dla połączenia sił zła dla krzywdzenia innych.

Narody przede wszystkim są ludzkie, a więc i zgodne nie tylko co do idei wolności i solidarności w walce ze wspólnym wrogiem jako agresorem, uzurpatorem, czy okupantem, ale łączy je i docelowe pragnienie życia w pokoju ze wszystkimi narodami pragnącymi podobnie rozumianego pokoju.

Czy Żyd (żyd) dlatego jest zły że jest Żydem (plemiennie czy narodowo), czy żydem (kulturowo, czy ideologicznie), a Polak dobry dlatego że jest Polakiem?

Przecież nie. Kryterium rozróżniania idzie całkiem w poprzek.

Podstawowe rozróżnienie dotyczy podziału na „dzieci Boże” i „dzieci diabła” ( gdzie dzieci diabła to również sataniści).

Przedstawiając Żyda (żyda) jako zło absolutne „synkretyk”całkiem pomija to co konkretnie zagraża:

-  naszemu dobru, naszej tożsamości, naszej własności, niepodległości, czy suwerenności,

- naszej zdolności do samodzielnego, wolnego i odpowiedzialnego życia i gospodarowania,

- do dbania o stabilizację, bezpieczeństwo, o moralny ład życia naszych społeczności, o nasze dojrzewanie w człowieczeństwie,

- do życia w godności, życia według sumienia reagującego już na etapie podejmowania decyzji o działaniach, czy zaniechaniach,

- - zwłaszcza co do naszego dobrego wychowania młodzieży,

- - naszej zdolności porozumiewania się na bazie spójnego systemu wartości, oraz wywodzonego z niego systemu ustrojowego państwa, jego praw i władz,

- - trwałości naszych wspólnot, zdolności osiągania naszych celów itd

Przecież wobec zła absolutnego (żeby aż trzeba było „wyrzucić z siebie „wszystko co żydowskie”) NIE MOŻNA  w imię obrony przed tym złem absolutnym pozostawiać nie chronionymi tych wszystkich sfer. - Tą drogą nie tylko że nie da się UZDROWIĆ NASZEJ POLSKOŚCI , ale i łatwo stracić wszystko co się z nią wiąże (wymienione powyżej, ale i jeszcze więcej, bo np. dobra wspólne, w tym państwo).

-–  Ciekawe, czy „synkretyk” wie a czyją rzecz straci?

 

Tu jeszcze się narzuca odniesienie do covid-19 i szczepionek/”wszczepionek”. Tak samo tutaj na zło absolutne jest dzisiaj promowany covid -19, i to takie, które ma zezwalać na dowolne zbrodnie na ludzkości.

Idiotyzm tego podejścia widać już w tym, że w świecie ludzi nie ma czegoś takiego jak zło absolutne.

Już w tym terminie jest sprzeczność wewnętrzna, fałsz w randze fałszywego synkretyzmu pojęć świadczący o tym iżtermin jest wymyślony wyłącznie w złych intencjach, a wiec dla kłamstwa czy manipulacji, a wiec i w celach zbrodniczych.

Za tym idzie i kolejny idiotyzm – w tym, że z góry zakładana jest potrzeba szczepionek/”wszczepionek” nawet bez patrzenia co w nich jest, a pomijania prostych leków (nawet surowego zabraniania używania i jeszcze mówienia o tym że to działa i było sprawdzane nawet przez wiele lat), np przeciwgrypowych które są skuteczne, i to bez diabelstw genetycznych.

A nasz fałszywy synkretyk bardzo  sobie zasłużył żeby teraz być tymi diabelstwami zaszczepiony.

 

 
176 odsłon   (brak ocen)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Tagi: fałszywy synkretyzm pojęciowy, religia katolicka, chrześcijaństwo, zacieranie granic dobra i zła, komunizm, tolerancjonizm, satanizm, manipulacja, zło absolutne, dzieci Boże, dzieci diabła, obrona konieczna.
Re: Fałszywy synkretyzm pojęciowy a atak na katolicyzm   
Ikulalibal, 2020.12.25 o 06:44
Jeśli dziś nie zabijamy nowo narodzonych bliźniąt lub albinosów jako manifestacji zła,to tylko dlatego że onegdaj nasi przodkowie zdobyli się na odwagę zbadania zjawiska i odkrycia jego mechanizmów które nie mają związku z kategoriami moralnymi.
Inni,na przykład Afrykanie,nie mieli takiego szczęścia więc tu i ówdzie wciąż jeszcze lękają się bliźniąt i albinosów a lęk ów skłania ich do brutalnych działań.
Humanizm,bo niewątpliwie od niego się zaczęły procesy destrukcji,został rozbudzony pod wpływem katolicyzmu.Średniowieczny człowiek,nie mówiąc o wczesnośredniowiecznym,nie miał wielu skrupułów i dylematów natury etycznej.Był wedle dzisiejszych kryteriów brutalny ale stopniowo zaczął się wydelikacać aż osiągnął opłakany stan dzisiejszy.Moim zdaniem był to nieuchronne i nie dało się tego uniknąć.
Autor nie chcąc się konfrontować z niewygodną prawdą więc wymyśla jakieś niestworzone rzeczy.Wikła się w problematykę "dobra i zła" z którą jak dotąd nikt sobie jeszcze do końca nie poradził i prawdopodobnie nigdy nie poradzi.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Fałszywy synkretyzm pojęciowy a atak na katolicyzm 
miarka, 2020.12.25 o 19:43
Nie wiedziałem, że "zabijaliśmy nowo narodzone bliźnięta lub albinosów jako manifestacje zła", a Afrykanie tu i ówdzie jeszcze zabijają.

Dla nas tu jest ważne jak bardzo silny dawniej był w tym lęk wobec zła - coś chyba jak dzisiejszy, TEŻ NATURY POGAŃSKIEJ, lęk przed chorobą (ją tez można uważać za odmianę zła).
Co do Afrykanów to okazuje się że do dziś przetrwali tacy co nie skojarzyli uprawiania seksu z poczęciem dziecka.


"Humanizm,bo niewątpliwie od niego się zaczęły procesy destrukcji,został rozbudzony pod wpływem katolicyzmu".

Nie katolicyzmu, a od powstania protestantyzmu i za nim "odrodzenia" (faktycznego odrodzenia pogaństwa, aby wraz z protestantyzmem prowadzić destrukcję Kościoła, a więc redukować ideę człowieczeństwa do ideologii humanizmu, a ponadto redukować moralność do etyki, a sprawiedliwość do prawa (a z czasem jeszcze do poprawności politycznej i ideologii prawnictwa wynoszącej prawo ponad inne ludzkie wartości - nie tylko nad sprawiedliwość)).

Katolicyzm to człowieczeństwo jako idea, a więc z oddolnym szacunkiem do niego i oddolnym wsparciem tego co ludzkie.
Protestantyzm natomiast to ideologia humanizmu. Tu protestant ma się za kogoś wyżej jak człowiek. Mówi co prawda że jest człowiekiem, ale zaraz dodaje że "nic co ludzkie nie jest mu obce", i zarazem godzi się z tym stanem, choć ludzkim jest i dobro i zło bo człowiek ma wolną wolę.

Co do destrukcyjnej roli protestantyzmu, zwłaszcza w kontekście Soboru Watykańskiego II planuję jeszcze notkę.


"Średniowieczny człowiek,nie mówiąc o wczesnośredniowiecznym,nie miał wielu skrupułów i dylematów natury etycznej.Był wedle dzisiejszych kryteriów brutalny ale stopniowo zaczął się wydelikacać aż osiągnął opłakany stan dzisiejszy.Moim zdaniem był to nieuchronne i nie dało się tego uniknąć".

Można i powiedzieć że był to proces nieuchronny, tylko trzeba zaznaczyć, że odtąd, odkąd powstała herezja protestantyzmu i pozostała bezkarna aż świat ją uznał za religię, a co gorsze za odłam chrześcijaństwa.
- Zło ma to do siebie, że będąc bezkarnym obrasta w siłę, stronników i środki na korupcję, dalej wpływy mafijne na świat polityki i jeszcze stronników i samo sięga po władzę i to władzę terrorystyczną i w najwyższym stopniu zdradziecką i zbrodniczą ...


"Autor nie chcąc się konfrontować z niewygodną prawdą więc wymyśla jakieś niestworzone rzeczy.Wikła się w problematykę "dobra i zła" z którą jak dotąd nikt sobie jeszcze do końca nie poradził i prawdopodobnie nigdy nie poradzi".

Nic się nie wikłam. - Usiłuję na ile zdołam rozwikłać. Wikłają się ci co zacierają tu granice, albo robią zbitki pojęciowe, a w rezultacie i budują swoje konstrukcje na fałszywym gruncie kłamstwa.
Uważam że każdy, kto ma dobrą wolę powinien robić wszystko aby stanowczo rozróżniać dobro i zło, a ludzkie konstrukcje budować wyłącznie na dobru.
Na tym polega religia katolicka żeby "nie dać się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać".
Tego też jak dotąd nikt nie rozwikłał, ale coraz głośniej to woła o rozwikłanie.
"Nie da się służyć dwom panom" naraz - zwłaszcza dobremu i złemu, czy choćby skonfliktowanym, a więc kiedy przynajmniej jeden wyznaje ideologię.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Fałszywy synkretyzm pojęciowy a atak na katolicyzm   
Ikulalibal, 2020.12.25 o 21:19
//
Nie katolicyzmu, a od powstania protestantyzmu//

Nie spierajmy się.
Już nawet nie dlatego że są święta ale dlatego że zwyczajnie nie ma pan racji.
Protestantyzm był skutkiem idei humanizmu a nie odwrotnie.Heroldem zbliżającego się humanizmu był Dante Alighieri z "Boską Komedią"(1321), a nie Luter ze swymi 95 tezami (1517) .

//Co do destrukcyjnej roli protestantyzmu, zwłaszcza w kontekście Soboru Watykańskiego II planuję jeszcze notkę.//

Sobór Watykański II był prostą konsekwencją krótkowzrocznej,samobójczej, polityki Watykanu,porównywalnej tylko z podcinaniem gałęzi na której się siedzi.
Niech pan tylko pomyśli czy krucjata przeciwko chrześcijańskiemu Bizancjum czy wsparcie Watykanu dla Złotej Ordy idącej przeciw bądź co bądź chrześcijańskiej Rusi,było wyrazem silnego przywiązania do chrystusowych idei czy jakby wręcz odwrotnie.
Watykan ponosi pełną odpowiedzialność zarówno za całokształt europejskich wydarzeń jak również za kierunek w który one wyewoluowały.Więc jeśli już koniecznie chce pan się trzymać pojęć "dobro" i "zło" to niewątpliwie Watykan był i jest po stronie "zła".
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Fałszywy synkretyzm pojęciowy a atak na katolicyzm 
miarka, 2020.12.26 o 10:47
„Heroldem zbliżającego się humanizmu był Dante Alighieri z "Boską Komedią"(1321), a nie Luter ze swymi 95 tezami (1517)” .

Ależ ja nie twierdzę inaczej. Ponadto doskonale wiem, że nie ma rewolucji bez uprzedniego przygotowania „woli rewolucyjnej”.
Zdecydowanie jednak podkreślam że humanizm to ideologia wroga idei człowieczeństwa i wtórna do protestantyzmu.
„Boska komedia” jest dziełem filozoficznym dotyczącym religii katolickiej a nie dotyczącym samej religii. Jest jak najbardziej dziełem stojącym na gruncie fałszywego synkrtyzmu pojęciowego, a więc jest antykatolickim, przedstawiającym fałszywy sposób rozumienia katolicyzmu, na pozór wyłącznie krytyczny wobec hierarchii kościelnej, w rzeczywistości już wrogi Kościołowi.
A krytyka owszem – jest potrzebna, tyle że ku poprawie, ku przezwyciężeniu patologii, a ku powrotowi na dobrą, zdrową duchowo drogę. – Jednak sama jest patologią kiedy chce szkodzić obiektowi krytyki, bo to ma już skryte, często i spiskowe intencje krytyków.
- I tak tego rodzaju krytyka religii skutkuje herezjami, a nawet powstaniem sekt (obiektów samodzielnych bytów, które mogą czekać na „swoje 5 minut” już przygotowując się).
- Podobnie i taka krytyka polityki skutkuje powstaniem ideologii – początkowo bardziej będących filozofiami, ale z czasem wyrastającymi na chcących zastąpić politykę jako „ideologia oficjalna” z tym, że kiedy zajmują, pozostawiają nazwę. Mało tego, bo ideologie na tej samej zasadzie co w polityce wyrastają i na „źródło praw państwowych”, i nawet zastępują religie.
Tak jak sekta zmierza do zastąpienia religii, czy wyrośnięcia na jej „czapkę”, może od razu obrastać w rytuały, symbole czy struktury, tak i ideologia może zastępować politykę, tak i ideologia może wyrastać do rangi religii i źródło praw państwowych, czy ustroju „politycznego” państwa który już z polityką nie ma nic wspólnego, a jest tylko fałszem i manipulacją dla zainstalowania ideologii w miejsce polityki, przy czym i eliminacji narodu jako źródła polityki i władzy kontrolnej i zwierzchniej względem władz państwowych.
W warunkach rewolucyjnych, w tym w „stanach wyjątkowych” te sprawy zaczynają się przeplatać, a więc również tworzyć fałszywe synkretyzmy, zwłaszcza dla manipulacji sztucznie budowanymi silnymi emocjami.
Taka krytyka występuje przeciw patologii, , ale od początku nieuczciwie, bo nie pokazuje czym by chciała zastąpić stan patologiczny, a więc po to kiedy już wola rewolucji „przeciw złu” dojrzeje, kiedy już „elektorat negatywny” będzie liczny i silny, móc już przyjść do jej jawnej, agresywnej formy pod byle pretekstem. „Przeciw złu” to i pogaństwo, i ideologia satanizmu (instalowanie „gorszego zła” pod różnymi pretekstami manipulatorskimi (zwłaszcza „mniejszego zła”, w tym „faktycznie „gorszego zła”” względem zwalczanego „zła absolutnego” (tu też starcza „pretekst manipulatorski”, bo to niby „zło absolutne” faktyczne może być dowolną ideą, w tym dobrem
Właśnie na bazie „Boskiej komedii” zaczęło się trwające lata przygotowanie nie tyle do stworzenia ideologii humanizmu, co najpierw do rewolucji protestanckiej, ale nie tylko, bo i ku poganizacji i ku powstawaniu licznych ideologii.

„Sobór Watykański II był prostą konsekwencją krótkowzrocznej,samobójczej, polityki Watykanu,porównywalnej tylko z podcinaniem gałęzi na której się siedzi”.
Nie. To nie sprawa polityki (ta jest sprawą wewnętrzną), a duchowości (ta przychodzi z zewnątrz).
A „krucjata przeciwko chrześcijańskiemu Bizancjum czy wsparcie Watykanu dla Złotej Ordy idącej przeciw bądź co bądź chrześcijańskiej Rusi” to owszem były błędy polityki papieży, i to bardzo poważne, nawet w randze grzechów, ale one na pewno nie mają przełożenia na SV II, a nawet na powstanie protestantyzmu. – Bo wcześniej był Sobór w Konstancji i jako Kościół, to Kościół odżegnał się od tych grzechów i jednak wszedł na dobrą drogę..

„Watykan ponosi pełną odpowiedzialność zarówno za całokształt europejskich wydarzeń jak również za kierunek w który one wyewoluowały”.
Nie można tak twierdzić, bo to bardziej władcy europejscy dyktowali papieżom jak ma wyglądać polityka Kościoła.

„Więc jeśli już koniecznie chce pan się trzymać pojęć "dobro" i "zło" to niewątpliwie Watykan był i jest po stronie "zła".
O tym że dzisiejszy Watykan jest po stronie zła to nie ulega wątpliwości, o tym, że był od czasów SV II kiedy przyjął obcą duchowość, też, ale te wcześniejsze nie były winą Kościoła jako takiego (bo te by musiały dotyczyć zmiany duchowości), a błędami polityki, która musiała się liczyć z polityką państw chrześcijańskiej Europy, oraz grzechami osobistymi hierarchii kościelnej, które jednak w każdej chwili mogły być zaniechane.

Zresztą nie tyle tu idzie o sprawy dobra w odróżnieniu od zła, a więc prawości skutkujące nieprawością i niesprawiedliwością, w tym błędami polityki, co o sprawy życia, zdolności do podejmowania obrony koniecznej, a więc moralności ładu życia publicznego, oraz możliwości realizacji powołań i ludzkich celów życia.
Dopiero spojrzenie na sprawy dobra i zła z punktu widzenia moralności i uczuć, decyzji uczuciowych i celów ludzkich kiedy normalnie funkcjonują pozwala na pełną jasność w sprawach dobra i zła (bo właśnie te czynniki duchowe mogą być decydujące dla oceny, gdyż to właśnie one otwierają lub blokują możliwości działań dobrych.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Fałszywy synkretyzm pojęciowy a atak na katolicyzm   
Ikulalibal, 2020.12.26 o 20:28
//to owszem były błędy polityki papieży, i to bardzo poważne, nawet w randze grzechów, ale one na pewno nie mają przełożenia na SV II, a nawet na powstanie protestantyzmu. //

Pańskie stwierdzenie oparte jest na nieznajomości historii lub na kompletnym braku wyobraźni.
"Weneckie banki" które stały się bazą dla współczesnego systemu finansowego,powstały na bazie złota zrabowanego w Bizancjum.(taktownie nie wspomnę że obok biazntyjskiego złota również watykańska zgoda na lichwe umożliwiła burzliwy rozwój banków)
Chęć zawładnięcia bizantyjskim złotem jak również chęć odebrania Bizancjum monopolu na handel z Chinami i Indiami,były motorem wszystkich działań Watykanu.
Powiedzmy sobie prawdę:za pojęciem "watykan" od początku stało kilkanaście europejskich arystokratycznych rodów i wspierająca je (jakbyśmy dziś powiedzieli) grupa finansowa czyli od 150 do 200 rodzin "kupców weneckich".
To oni byli "grupą trzymającą władzę" i nie kierowali się żadnymi innymi względami poza żądzą zysku.Dlatego też po upadku Bizancjum (do którego to upadku Watykan zdrowo się przyczynił),"kupcy weneccy" przenieśli się do Rotterdamu a następnie Anglii.A żeby już na zawsze uczynić papiestwo chromym a więc niezdolnym do walki,"wenecjanie" zafundowali mu reformację.
I tak zakończyła się symbioza "świętoszków" z "kupcami weneckimi".Potem było już z górki;Kościół stopniowe tracił władzę i wpływy,musiał zawierać coraz bardziej wątpliwe kompromisy i zmagać się z wciaż i wciąż rosnącą falą niechęci względem siebie.Po drodze była wielka rewolucja francuska i przejęcie Kościoła przez wrogi masoński element.Na finiszu tej drogi obranej przecież już w średniowieczu był upadek czyli sobór watykanski II
Dlatego nigdy nie należy zapominać o tym że Kościół "zbiera co posiał".
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Fałszywy synkretyzm pojęciowy a atak na katolicyzm 
miarka, 2020.12.26 o 22:33
Piszesz że moje
"stwierdzenie oparte jest na nieznajomości historii lub na kompletnym braku wyobraźni.
"Weneckie banki" które stały się bazą dla współczesnego systemu finansowego,powstały na bazie złota zrabowanego w Bizancjum.(taktownie nie wspomnę że obok biazntyjskiego złota również watykańska zgoda na lichwe umożliwiła burzliwy rozwój banków)"

Mamy więc tu dwa problemy:
1. czy historyczna "wina" była winą "Kościoła", czy "hierarchów watykańskich", czy też
2. była to wina "polityki Watykanu", a więc i relacji z władzami politycznymi państw, w tym banków weneckich.

Ja powyżej piszę, że:
"te wcześniejsze nie były winą Kościoła jako takiego (bo te by musiały dotyczyć zmiany duchowości), a błędami polityki, która musiała się liczyć z polityką państw chrześcijańskiej Europy, oraz grzechami osobistymi hierarchii kościelnej, które jednak w każdej chwili mogły być zaniechane".

Tu jeszcze mamy fakty takie, że "krucjata" po złoto Bizancjum była właściwie wyprawą bankierów weneckich, którzy wszystko sfinansowali i zagarnęli łupy.
po drugie znaczną rolę tu grała korupcja hierarchii watykańskiej którą powodowała łatwość dostępu bankierów do hierarchów przez związki osobiste, gdyż hierarchia ta, łącznie z papieżami była praktycznie tylko narodowości włoskiej.

Kościół jako taki doktryny duchowej wcale tutaj nie zmieniał, więc i przypisywanie mu winy jest bez sensu.
- To wciąż tylko wina osobista hierarchów.


Piszesz też że
"taktownie nie wspomnisz że obok biazntyjskiego złota również watykańska zgoda na lichwe umożliwiła burzliwy rozwój banków".

To i ja przypomnę, że to było dopiero po sformułowaniu się rewolucji protestanckiej i wymuszeniu tego posunięcia hierarchii kościelnej co do lichwy przez banksterów.
Było to banksterskie wymuszenie terrorystyczne pod groźba banksterów pozbawienia Kościoła dostępu do pieniędzy niezbędnych na walkę z protestantami.
To wskazuje też na umaczanie banksterów i w samą rewolucję protestancką, bo jednak oni swoje środku na rewolucję mieli.

Przypomnę też że analogiczne posunięcie banksterów (tyle że w postaci zablokowania dostępu do konta SWIFT Watykanu w bankach Rotschildów) wymusiło "abdykację" papieża Benedykta XVI i "wybór" Franciszka.
Wymuszenie heretyckiego SV II też musiało mieć podobne korzenie.

W każdym razie cała ta "wina kościoła " jest dęta, bo w sumie było to siłowe narzucanie Kościołowi obcej mu duchowości z zewnątrz.
Wina więc iluzoryczna, i w każdej chwili mogąca by zrzucona wraz z obca duchowością, i faktycznie już masońsko-banksterską czapką nad hierarchią kościelną.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
co to w ogóle znaczy? 
interesariusz, 2020.12.26 o 18:58
na fałszywym synkretyźmie pojęć dobra i zła?

Co to w ogóle jest FAŁSZYWY synkretyzm?

Ja, dla przykładu, nie odróżniam chrześcijaństwa od komunizmu. Czy jest to "fałszywy" synkretyzm?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: co to w ogóle znaczy? 
miarka, 2020.12.26 o 21:44
"Co to w ogóle jest FAŁSZYWY synkretyzm?
Ja, dla przykładu, nie odróżniam chrześcijaństwa od komunizmu. Czy jest to "fałszywy" synkretyzm?"

Prawdziwy synkretyzm pojęciowy jest wtedy, kiedy zbitka pojęć skutkuje nową wspólną jakością, zaś fałszywy wtedy kiedy są to pojęcia sprzeczne, a więc żadna nowa jakość nie powstanie a nawet postępowała będzie wzajemna destrukcja między ich wyznawcami.

"Nie odróżnianie pojęć chrześcijaństwa od komunizmu jest wytwarzanie synkretyzmu pojęciowego, i to niezależnie od tego czy nieświadomie, czyli z niewiedzy co te pojęcia znaczą, a więc i ku czemu będą dążyli ich wyznawcy,
jak i zbitka stworzona świadomie, z wiedzą o znaczeniach, czyli i o ich byciu sprzecznymi, a z wolą jednoczesnego wymuszania istnienia tej zbitki w świadomości obu grup ich wyznawców, a dla celów własnych twórców tej zbitki kosztem nieuchronnej destrukcji obu tych grup wyznawców swoich pojęć składowych związku synkretycznego z powodu tych sprzeczności, które mają zdolność anihilacji tego sprzeczne po obu stronach tej sprzeczności.

To że ""nie odróżniasz" chrześcijaństwa od komunizmu" znaczy że jeżeli odróżnisz i się wycofasz z tego "nie odróżniania" to masz szansę się uratować, inaczej zginiesz a powodu anihilacji tego co sprzeczne.

A przeciwieństwa są widoczne, przynajmniej dla mnie :-)
Chrześcijaństwo (dobrze rozumiane) jest religią i ideą, oraz postawą przyjmowaną oddolnie ze służebnością człowiekowi, a więc i wartościom wyższego rzędu, czyli tym o wyższym stopniu integracji duchowej.
Komunizm natomiast jest ideologią. Jest postawą przyjmowaną odgórnie, z wyniesieniem się ponad cały system ludzkich wartości, a na rzecz korzyści o niskim duchowo, przyziemnym stopniu integracji, czyli ideologią obiecującą korzyści od strony materialistycznej, czy cielesnej w sensie hedonizmu i zmysłowości.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
login:
hasło:
 
załóż konto, załóż bloga!
Więcej funkcji, w tym ocenianie i komentowanie artykułów.
odzyskaj hasło
najnowsze komentarze
Re: Ideologie „anty-” i antyanty-, a covid-19
Anna PK. → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Ideologie „anty-” i antyanty-, a covid-19
Jarosław Ruszkiewicz → miarka
Re: Ideologie „anty-” i antyanty-, a covid-19
miarka → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Ideologie „anty-” i antyanty-, a covid-19
Jarosław Ruszkiewicz → miarka
Re: Ideologie „anty-” i antyanty-, a covid-19
miarka → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Ideologie „anty-” i antyanty-, a covid-19
Jarosław Ruszkiewicz → miarka
Re: Nowy Rok 2021
Wican → miarka
Re: Nowy Rok 2021
Wican → miarka
Re: Nowy Rok 2021
miarka → Wican
Re: Nowy Rok 2021
Wican → miarka
Re: Nowy Rok 2021
miarka → Wican
Re: Nowy Rok 2021
Wican → miarka
Re: Chrześcijańskie rozumienie Boga
miarka → Ikulalibal
Re: Chrześcijańskie rozumienie Boga
Ikulalibal → miarka
więcej…